14.07.2019

Podróżowanie na rozdrożu

W ciągu ostatnich dziesięciu lat podróżowanie bardzo się zmieniło. Poza najsłynniejszymi atrakcjami turystcznymi, popularnośc zyskują bardziej niszowe kierunki. Wszyscy, którzy lubią podróżować, muszą zmierzyć się z decyzją, dokąd się wybrać ...

Świat starożytnych Greków był rozrzucony wokół basenu Morza Śródziemnego. Antyczni odkrywcy podróżowali do niebezpiecznych miejsc, by odkrywać nowe horyzonty i prowadzić interesy. Dziś sytuacja jest inna. Świat jest mapowany przez Google Earth, a podróżowanie jest szybkie, wygodne i łatwo dostępne. Nowe pokolenie podróżników wybiera kierunki swoich wycieczek na podstawie trendów na Instagramie. Chodzi o dobrze wyglądające posiłki, atmosferę okolicy, atrakcyjne miejsca do selfie, a także street-art i opuszczone ruiny…

Uwaga, turyści!

Stare dowcipy opowiadają o Czechach pakujących kanapki z pasztetem na podróż. Te czasy odeszły już w zapomnienie. W momencie, gdy pojawiła się masowa turystyka, nie było ani internetu ani taniego transportu. Chcący podróżować musieli znaleźć sposoby na zaoszczędzenie pieniędzy na wakacje nad morzem.

Dziś te żarty nikogo już nie śmieszą. Podróznicy stają przed dużo poważniejszymi problemami. Overtourism - czyli nadmierna koncentracja ruchu turystycznego - to nie tylko problem irytujący mieszkańców historycznych centrów miast, ale także samych podróżników. Wenecja, Praga i Cesky Krumlov strzegą swoich bram przed niezliczonymi tłumami turystów, którzy niszczą „duszę miejsca” i zostawiają za sobą bałagan. Overtourism jest kamieniem milowym, który rozpoczął erę  post-turystyki i skierował zainteresowanie na mniej popularne miejsca, których „masowi turyści” zazwyczaj nie odwiedzają. Stolicą post-turystów jest niewątpliwie Berlin:

„Do niedawna wizyta w Berlinie oznaczała zobaczenie: Bramy Brandenburskiej, wieży telewizyjnej i Wyspy Muzeów ” - mówi urbanista Johannes Novy. „Obecnie większość ludzi unika popularnych atrakcji, a zamiast tego wybiera berliński styl życia, robi zdjęcia graffiti , poznaje undergroundową scenę w Neukölln lub atmosferę okolicy w Kreuzburgu ...”

Johannes Novy

W poszukiwaniu autentyczności

„Jestem z Amsterdamu i wiem, że dziewięciu na dziesięciu turystów nie ma pojęcia o prawdziwym życiu w mieście” - mówi Pieter Levels. Ten cyfrowy nomad stworzył „nową mapę świata” na stronie Hoodmaps.com. Tworzą ją mieszkańcy najczęściej odwiedzanych miast. Na przykład, jeśli w tym atlasie znajdziesz Kraków, dowiesz się nie tylko, jak unikać pułapek turystycznych, ale także gdzie znaleźć współpracowników do przyszłego start-up'u. Stąd Hoodmaps jest nie tylko ulgą dla przeludnionych zabytków, ale także skutecznym sposobem na pokazywnaiu podróżnym „prawdziwego życia”. „Dzisiejsi turyści marzą o autentycznym doświadczeniu” - podkreśla Debbie Lisle, politolog. W obecnym świecie przypominającym park rozrywki różnica między prawdziwym a fałszywym, aranżowanym a oryginalnym, turystą a podróżnikiem, zaciera się.

W porządku, ale jak się z tego wydostać?

Fani slowtravellingu z Travelbible.cz zalecają długie i powolne podróżowanie, ponieważ tylko wtedy będziesz miał więcej czasu na dostrzeganie szczegółów. Musisz się  zatrzymać, aby pomyśleć nad tym co widzisz, a także  nawiązać relacje z mieszkańcami. Anty-turyści z blogu Justraveling.com wierzą, że nawet w naszym całkowice odkrytym już świecie wciąż możemy znaleźć dzikie miejsca, czarne dziury i ponure miejskie zakątki, których zwykle unikają turyści. Tak, takie „prawdziwe” miejsca rzeczywiście nadal istnieją, ale każdy z nas musi odnaleźć je sam. 

W porządku, ale jak się z tego wydostać?

Wśród nas rozbitków

Poszukiwanie natchnienia w ruinach wydaje się być jedną z niewielu opcji antyturystycznych. Nie ma się czego obawiać, ponieważ  popularne i często odwiedzane "ruin-bars" naprawdę wyrosły z ruin. Na przykład Budapeszt jest ich pełen, a romantyczna kolacja przy świecach nabiera wyjątkowej atmosfery. Pociąg podróżników do pustki, porzucenia i niedostępności zmaterializował się także w postaci urbexu i coraz bardziej popularnych odwiedzinach przemysłowych ruin. Niezwykłe możliwości „urban exploringu” (odwiedzanie zniszczonych i nieużywanych budynków przemysłowych) są oferowane na przykład w ukraińskim Mukaczewie lub w Koszycach, gdzie znajdziesz  ruiny monumentalnej fabryki tytoniu. Wędrowanie po zniszczonych i niebezpiecznych budynkach nie jest wskazane, więc lepiej oglądać je z daleka. Rzeczywiście ruiny niszczą skostniałe konwencje. Są pełne dzikiej roślinności, jakby chciały zakpić z porządku, władzy i dawnej organizacji pracy. I jako takie są jednym z ostatnich symboli wolności.

Post-Tourist Signpost



text: Michal Josephy

artykuł  w letniej edycji Leo Express magazine

Udostępnij artykuł:

  • 0 x

  • Skopiuj adres URL